Oswajanie czyli przyzwyczajanie

 

Od pewnego, dłuższego już czasu obserwuję na terrarystycznych forach dyskusyjnych pewne zjawisko, które zdaje się żyć własnym życiem i ma się doskonale. Chodzi mianowicie o wielką niechęć do słowa ?oswajać? jeśli owo słowo zostaje użyte w kontekście jaszczurek (bądź innych gadów). W wielu przypadkach gdy tylko ktoś ośmieli się oświadczyć, że jego zwierzę powoli się oswaja bądź też zapyta jak postępować by się oswoiło natychmiast zostaje uświadomiony, że ?jaszczurka się nie oswaja? ponieważ ?to nie jest pies?. Dowiadujemy się także, że jaszczurka ?może się co najwyżej przyzwyczaić?. Wygląda to tak czyhano na nieszczęsnych nowicjuszy by uświadomić im ogrom ich naiwności i niewiedzy. Skutkiem jest strach przed używaniem słowa ?oswoić?. Po pewnym czasie takie osoby kopiują argumentację, którą sami zostali uraczeni i testują ją na kolejnych userach, mających to nieszczęście, że są nowi na forum i w hobby w ogóle. Zastanawiam się natomiast czy którakolwiek z tych osób zadaje sobie trud by samodzielnie przemyśleć to, co powtarza. Myślę, że nie, że górę bierze konformizm, a powtarzanie za większością, które pozwala poczuć się częścią społeczności, tej ?lepszej? bo liczniejszej i ?zaawansowanej?.

Weźmy pod lupę to nieszczęsne oswajanie. Słownik języka polskiego wydawnictwa naukowego PWN definiuje słowo ?oswajać? następująco:

        ?      oswoić ? oswajać

1. ?przyzwyczaić do kogoś lub do czegoś albo zapoznać z czymś?

2. ?przyzwyczaić dzikie zwierzęta do przebywania wśród ludzi lub do służenia ludziom?

        ?      oswoić się ? oswajać się

1. ?przyzwyczaić się do kogoś, do czegoś i zacząć traktować normalnie?

2. ?o dzikim zwierzęciu: stracić dzikość?

Ci, którzy zajmują się psami lub kotami np. są hodowcami lub działają w organizacjach ratujących te zwierzęta wiedzą, że o psach czy kotach raczej nie mówi się w kontekście oswajania, a socjalizacji. Psy i koty są zwierzętami udomowionymi, a więc jako takie nie wymagają oswajania, chyba, że są zdziczałe. O kociaku złapanym klatką ? łapką pod piwnicą, urodzonym ze zdziczałej matki, zapewne powiemy, że trzeba je oswoić. O kociaku, który urodził się w hodowli, powiemy, że przechodzi socjalizację, która przygotuje go do bezproblemowego funkcjonowania w ludzkim domu, wraz z ludźmi i innymi zwierzętami, domowymi sprzętami i odgłosami. Oswojenia zaś wymaga zwierzę dzikie lub nieudomowione, czyli takie, które postrzega człowieka jako zagrożenie, jako drapieżnika. Sam proces oswajania jest wyzbywaniem się naturalnego lęku przed człowiekiem. Do procesu oswajania niezbędna jest umiejętność kojarzenia. Jeśli człowiek nie zrobił mi krzywdy jeden raz, drugi, piąty i dwudziesty to widocznie nie takie są jego zamiary. Jeśli przynosimy do domu młodego legwana, który na sam nasz widok w panice rozbija się o szyby, a po pół roku ten sam legwan ufnie wspina się na ramię opiekuna z pewnością mamy tu do czynienia z oswojeniem. Oczywiście mamy prawo mówić o przyzwyczajaniu, jeśli tak nam wygodniej. Przecież nikt nie narzuca czy mamy mówić o smarowaniu chleba masłem czy o nakładaniu masła na chleb ;)

Bibliografia:

http://sjp.pwn.pl/

***
Autor: Alicja

Powyższy artykuł stanowi własność jego autora i jest chroniony prawami autorskimi. Publikowanie i rozpowszechnianie bez zgody autora jest zabronione.